


.....:::::PROGRAMY MUZYCZNE:::::.....
4funTV
VIVA
MTV
.....:::::MAGAZYNY MUZYCZNE:::::.....
CGM
TERAZ ROCK
MUZA
.....:::::GWIAZDY MUZYKI:::::.....
KURT COBAIN
KAZIK STASZEWSKI
BJORK
LENNY KRAVITZ
.....:::::MUZA:::::.....
Good Charlotte
PIDŻAMA PORNO
K2
COMA
DANZIG
AC/DC
SCORPIONS
KNŻ
RADIO HEAD
EVANESCENCE
IRA
PEARL JAM
GREEN DAY
PINK FLOYD
DŻEM
SEX PISTOLS
O.N.A.
HELLOWEEN
SYSTEM OF A DOWN
TOOL
RAMMSTEIN
FAITH NO MORE
POD
TSA
METALLICA
LINKIN PARK
BLACK SABBATH
IRON MAIDEN
CHILDREn OF THE BODOM
KULT
.....:::::BLOGI:::::.....
Dzika
Krzysiek
Maćko
Sylwka
Martuchaa/Lewaa
2005-12-06 19:50:05 >> Good Charlotte

Paul, kolega ze szkoły, nauczył Benji’ego paru podstawowych akordów gitarowych, a Aaron, inny kolega, grał na perkusji i udostępnił swój dom jako studio. W 1998 cała czwórka przeniosła się do Annapolis decydując się na rzucenie Collegu i zaryzykowali swoja edukacje żeby rozpocząć poważną karierę muzyczną. Zarabiali w rożny sposób: pracowali jako magazynierzy, kelnerzy pomocnicy w salonach piękności. Wtedy właśnie zaczęli zdobywać pierwszych fanów w Baltimore i okolicach. Billy początkowo nie przyłączył się do grupy dopóki nie zobaczył bliźniaków grających akustycznie w lokalnym miejscu spotkań. Chociaż Billy już grał w innej grupie - Overflow, przyjął ich do swojego domu, kiedy zostali wyrzuceni ze swojego mieszkania. Billy przyłączył się do prób.
Good Charlotte zaczęło grac z Blink 182, Bad Religion i Lit. GC wciąż zdobywało fanów grając dla organizacji charytatywnych i radiostacji WHFS'HFSTIVAL, pierwszy raz na jedynej okolicznej scenie, a później w 2000 na scenę uliczna. Popularność zespołu wzrosła kiedy demo "Little Things" zostało wybrane przez Y100 w Filadelfii, pobiło rekord było grane przez 15 nocy na liście przebojów. Wkrótce zespół dostał propozycje kontraktu od Epic Records. W 2000 r. podpisali kontrakt z ta właśnie wytwórnia. Producent Good Charlotte, Don Gilmore, pomógł grupie przy pierwszym albumie, co było dla chłopców spełnieniem marzeń. Bliźniacy napisali wszystkie piosenki i jak Joel to określił "Ja i Benji zawsze piszemy o własnych doświadczeniach" wskazując na swoje serce: "wszystko się bierze stąd". Pisali o wszystkim. Od wydarzen politycznych("All I wanna do is kick the welfare") przez milość("So Complicated/Overrated/This feeling is love")
MTV wybrało pierwszy singiel z albumu "Little Things" i puszczało go ciągle na antenie MTV i MTV2 wraz z drugim singlem "Motivation Proclamation". Benji i Joel wystepowali gościnnie w popularnym programie na MTV i zostali poproszeni o wykonanie czołówki do tego programu - "The Undergrads". Następny singiel to "Festival Song" inspirowany przez HFSTIVAL, który był pierwszym wielkim przełomem. Zespół w 2001 drugiego dnia festiwalu, najpierw na ulicznej scenie później po raz pierwszy na głównej. Teledysk takze został sfilmowany na festiwalu. Aaron opuścił zespół, żeby przyłączyć się do kapeli, Wakefield, należącej do jego brata. Coraz więcej ludzi zaczyna doceniać ten zespół. GC wciąż jest wspierane przez powiększające się grono fanów. A jeśli ktoś z was zapytalby się o zespół, to to wszystko ciągle jest dla nich snem
skomentuj (7)
2005-11-01 16:23:33 >> KULT

skomentuj (26)
2005-06-17 21:43:23 >> Green Day

Najważniejszym wydarzeniem, które przyczyniło się do powstania Green Day niewątpliwie było spotkanie się Billie`go Armstronga i Mike`a Dirnt`a w roku 1982. Rok później są już prawdziwymi przyjaciółmi. Razem uczą się grać (głównie "Ain`t Talking About Love"- Van Helen, "Photograph"- Def Leppard i "Crazy Train"- Ozzy Osbourne), nocując u Billie`go. Już w 1987 roku razem jako zespół Sweet Children dają pierwsze przedstawienie w Rod`s Hickory Pit, gdzie mama Billie`go pracuje jako kelnerka. Zyskują wtedy trzydziestu widzów. Zespół zmienia nazwę z Sweet Children na Green Day, z powodu powstania nowej grupy- Sweet Babies. Członkowie, bojąc się posądzenia o plagiat wolą zmienić nazwę. Twierdzili wówczas, że Sweet Babies zrobią wiekszą furrorę niż oni sami...
W 1990 roku zespół wydaje "39/Smoth" i rozpoczyna pierwszą trasę koncertową. Również w roku 1990, perkusista John Kiftmeyer opuszcza zespół, zamiast jego do zespołu dołącza się Tre Cool. W 1992 roku zostaje wydany "Kerplunk", a nową siedzibą zespołu staje się "księgarnie na kółkach", kupiona przez ojca Tre Cool`a. W 1993 roku Green Day kończy współpracę z "Lookout! Records" i wstępuje do większej wytwórni- "Reprise Records". W 1994 roku, wydają krążek "Dookie", dzięki któremu stają się bardzo popularni, zaczynają być zapraszani do talk show`ów (m.in. "The Late Show with David Letterman", "The Tonight Show with Jay Leno", "Late Night with Conan O`Brian") oraz ich zdjęcia pojawiają się na okładkach magazynów. Na festiwalu w Woodstock, w 1994 roku Green Day doprowadza do błotnej walki. W 1995 roku powstaje "Insomniac" i rozpoczyna się kolejna trasa koncertowa, tym razem na większą skalę- po Europie. W 1997 roku naradza się "Nimrod". Jeden z dni roku `97 Green Day spędza w parku z zespołami:
-Beck,
-Prodigy,
-Foo Fighters
-Red Hot Chili Peppers
3 października 2000 roku zostaje wydany album "Warning", a w roku 2004 "Never Amercian Idiot!" z takimi hitami jak "Never American Idiot" i "Boulevard Of Broken Dreams".
skomentuj (22)
2005-05-18 20:03:20 >> Pink Floyd: biografia zespołu

Historia grupy Pink Floyd rozpoczęła się w roku 1965, gdy trzej studenci architektury: Roger Waters, Nick Mason i Rick Wright, zdecydowali się wspólnie zagrać. Początki nie zapowiadały, że zespół ten (nazwany początkowo Sigma Six) stanie się kiedyś największą grupą w dziejach muzyki. Trójka przyjaciół występowała na studenckich imprezach po to, aby oderwać się od szarej codzienności. Spotkanie Syda Barreta zmieniło bieg historii. To on nadał zespołowi nazwę Pink Floyd Sound, którą potem skrócono do Pink Floyd. W tym okresie Barret był niekwestionowanym liderem zespołu. Zapytano go kiedyś, skąd się wzięła nazwa grupy. Barret odpowiedział, że sięgnął w domu na półkę z płytami i wybrał na chybił trafił dwie z nich. Następnie połączył bez zastanowienia imiona artystów (dwóch amerykańskich bluesmanów: Pinka Andersona i Floyda Councila) w intrygującą całość... Nie jestem pewien, czy można przyjąć takie wyjaśnienie — w końcu skąd młodzi artyści mieliby znać nagrania rzadkich, trudno dostępnych utworów Andersona i Councila? Tak na dobrą sprawę nie wiadomo więc, skąd wzięła się nazwa zespołu.
Pierwszy poważniejszy koncert odbył się w słynnym londyńskim klubie Marquee, 13 marca 1966 roku. Tam wypatrzył ich Peter Jenner, który potem został managerem grupy (wraz z panem nazywającym się Andrew King). Członkowie Pink Floyd chcieli wynegocjować wyłożenie tysiąca funtów na nowy sprzęt. Udało się. Pierwszym sukcesem Jennera i Kinga było zapewnienie zespołowi regularnej działalności koncertowej. W tym czasie koncerty Pink Floyd zaczęły przeradzać się w wielkie psychodeliczne widowiska. Jednym z nich był występ w starej parowozowni — zainteresowanie nim przerosło wszelkie oczekiwania. Tak grupa Pink Floyd stała się znana. Na razie tylko w Londynie.
Następnym krokiem było podpisanie kontraktu z wytwórnią płytową. Po długich namysłach zdecydowano się na EMI. Wydano wtedy na singlu utwór Arnold Layne, który po pewnym czasie trafił na listy przebojów. Zespół mógł wejść do studia i rozpocząć pracę nad pierwszą dużą płytą. Tak powstała The Piper At The Gates of Dawn. Praca nad tym albumem była dla zespołu zupełnie nowym doświadczeniem — do tej pory grali przecież tylko koncerty. Płyta ta zapowidała późniejszy styl grupy. Grupy, która wyrosła z bluesa, a stała się psychodelicznym fenomenem...
Wszystko układało się gładko. No, może nie do końca. Musiano bowiem usunąć z zespołu Syda Barreta. Człowieka, który umożliwił wydostanie się z małych, zadymionych klubów na większe estrady. Nie była to dla pozostałych członków zespołu decyzja łatwa, ale niestety konieczna. Barret był bowiem człowiekiem niezdyscyplinowanym, a na dodatek wpadł po uszy w narkotyki. Jenner i King chcieli, aby Barret pozostał. Jednak pod koniec 1967 zapadła nieodwołalna decyzja: do Pink Floyd należy zaangażować drugiego gitarzystę. Tak do zespołu tafił David Gilmour. Nikt nie wierzył wtedy, że bez Barreta będą w stanie coś osiągnąć. W szczególności Jenner i King, którzy bez wahania zrzekli się obowiązków managerów Pink Floyd i przekazali je Bryanowi Morrisowi, dotychczasowemu agentowi grupy. Próbowali zająć się solową karierą Syda. Niestety nic z niej nie wyszło. Możliwości kompozytorskie Syda z powodu narkotyków zmalały niemal do zera.
Po przyjściu do grupy Glimoura wydano A Saucerful of Secrets, drugą z kolei studyjną płytę Pink Floyd. Płytę, która potwierdziła geniusz muzyków w operowaniu nastrojem. Chociażby tytułowy utwór, który ma w sobie coś z muzyki kosmicznej, jest tego dowodem. Część kompozycji to zwykłe piosenki, jak chociażby Jugband Blues, napisany jeszcze przez Barreta. Radzę dobrze wsłuchać się w A Saucerful of Secrets. Warto. Nie można tego powiedzieć o kolejnym wydawnictwie, najsłabszej płycie Pink Floyd — More. To muzyka do ponurego filmu o perypetiach młodej Francuzki, pogrążającej się w narkotycznym nałogu. More była nagrana w bardzo krótkim czasie, była robotą na zlecenie. I jako taka jest po prostu słaba.
Ummagumma. Słowa tego nie ma w żadnym słowniku świata. Co oznacza, nikt nie wie. Tak nazywa się czwarte z kolei dokonanie Pink Floyd. Płyty tej za żadne skarby świata nie można nazwać rockową. Jak nie rock, to co? Nie wiem. Ummagumma (a właściwie jego część studyjna, gdyż wydawnictwo zawiera jeszcze album koncertowy ze znanymi już utworami) jest dziwna. Nie jest dziełem zespołowym — każdą piosenkę komponował kto inny. Te przeróżne, dziwaczne kompozycje, po pierwszym przesłuchaniu wydają się być pozbawione jakiegokolwiek sensu. Tylko po pierwszym przesłuchaniu... Dla mnie to najlepsza płyta Pink Floyd tego okresu. Radzę posłuchać i nie zrażać się na początku. To naprawdę świetny album, choć Mason w 1994 twierdził, że była co najmniej nieudana.
Kolejnym owocem błądzenia w ciemności, jak twierdzi Waters, był — skądinąd świetny — Atom Heart Mother. Utwór tytułowy grany był już wcześniej pod nazwą The Amazing Pudding. Instrumentalna kompozycja z aranżacją orkiestrową robi wielkie wrażenie. Osobą, która nadała utworowi kształt, był Ron Geesin, pianista, człowiek spoza Pink Floyd. Cała płyta ma właściwie charakter poematu symfonicznego. Ciekawa jest geneza tytułu. Otóż jeden z muzyków otworzył pierwszą lepszą gazetę. Widniał tam taki właśnie tytuł... Nie są ważne tytuły piosenek. Równie dobrze moglibyśmy je numerować — mówił swego czasu Wright.
Atom Heart Mother zapewniła Pink Floyd status gwiazdy. Następne wydawnictwa tylko ugruntowały tę pozycję. Miejsce najlepszego zespołu wszech czasów.
Minęło trochę czasu, szefowie EMI zaczęli domagać się nowego albumu. Muzycy Pink Floyd nie mieli jednak pomysłów na nic nowego. Zaszyli się studiu Abbey Road licząc na to, że atmosfera zmobilizuje ich do pracy. Tak z drobnych szczątków powstał utwór Echoes, jeden z najgenialniejszych w historii grupy. Ta ponad dwudziestoczterominutowa kompozycja urzeka swym brzmieniem, klimatem - wszystkim. Jedno z arcydzieł grupy, punkt wyjścia do późniejszych kompozycji zespołu.
Kolejnym fascynującym utworem z Meddle jest One of These Days — jeden z niewielu zagranych z wręcz hardrockową furią. Cała płyta jest dziełem, od którego warto zacząć słuchanie tego rodzaju muzyki.
Rok 1972 przynióśł kolejną "szybką" płytę, Obscured by Clouds. Podobnie jak More, jest to muzyka do filmu. Równie słaba, kilkudniowa robota. Zespół pracował w tym momencie nad swym największym dziełem, Dark Side of The Moon. Obscured by Clouds powstała z odrzutów.
Trzeba wspomnieć o niesamowitym koncercie, który odbył się w tym okresie. Grupa zagrała w starożytnym amfiteatrze w Pompejach. Pink Floyd w Pompejach, bo tak się nazywa rejestracja tego wydarzenia, trzeba koniecznie obejrzeć — nie ma co o nim pisać.
Dark Side of The Moon to bez wątpienia nie tylko największe dzieło Pink Floyd, ale jedno z największych dokonań w historii muzyki. Jest owocem wielu miesięcy wyczerpującej pracy. Ta suita to wypowiedź na temat sensu, czy też bezsensu istnienia. Nie można pisać o znaczeniu poszczególnych utworów, wszystko bowiem tworzy jedną, spójną całość. Twierdzę tak mimo to, że np. Money stał się niemal klasycznym przebojem.
W pierwszych dniach nagrań Waters zaproponował wszystkim, znajdującym się akurat w studiu Abbey Road, swego rodzaju psychozabawę. Każdy — nawet portier czy sprzątaczka — zapytany był o to, co sądzi o ciemnej stronie księżyca, o śmierci i kilku innych sprawach. Wypowiedzi te stały się inspiracją przy tworzeniu ostateczną wersji albumu. Głównym autorem tekstów, niepozbawionych wątków autobiograficznych, był Roger Waters. Podczas pracy nad płytą dał — nie po raz pierwszy zresztą — dowód swej chorobliwej ambicji, która w pełni da o sobie znać dopiero podczas realizacji The Wall. Ciemna Strona Księżyca powstawała w czasie, gdy wydawało się, że kwadrofonia zastąpi stereofonię — zdradza tajemnicę doskonałego współbrzmienia efektów i muzyki Alan Parsons, realizator dźwięku. Ta płyta to wielkie dzieło, jedno z moich ukochanych, do których powracam często i z ogromną radością. Co ciekawe, w roku 1972 (premiera Dark Side of The Moon) krytycy nie pojęli ani jej wielkości, ani znaczenia.
Płyta przyniosła zespołowi nie tylko radość (na marginesie: do dziś rozeszła się w nakładzie ponad 28 milionów egzemplarzy, a na liście bestsellerów w USA utrzymywała się do końca lat osiemdziesiątych(sic!)), ale także zwątpienie we własne możliwości. Powodzenie Dark Side Of The Moon przeszło wszelkie oczekiwania i stąd obawa muzyków, czy będą jeszcze w stanie stworzyć coś wartościowego. Długo odwlekaną sesję nagraniową zorganizowano dopiero w styczniu 1975. Presja powodzenia poprzedniego albumu była na tyle przytłaczająca, że żaden z muzyków nie miał ochoty do pracy. O dziwo, wynikiem tej twórczej niemocy była wspaniała, wręcz wybitna płyta - Wish You Were Here. Zdaniem muzyków najwspanialsza płyta Pink Floyd. Teksty utworów są wyrazem zagubienia, bezradności i pustki emocjonalnej. Teksty te, tak przygnębiające, stały się powodem irytacji niektórych słuchaczy. Jeszcze jedną ciekawostą jest fakt, że w nagraniu Have a Cigar słyszymy człowieka spoza Pink Floyd — Roya Harpera, przyjaciela Gilmoura. Roger Waters był bowiem w tym czasie niedysponowany głosowo, a Gilmour odmówił zaśpiewania piosenki, jego zdaniem zbyt osobistej.
Kolejny rozdział na kartach historii Pink Floyd otwiera płyta Animals. W tym czasie rynek muzyczny zdominowała punkowa rewolta — wielu twórców z pokolenia Rogera Watersa i Dave'a Gilmoura ugięło się pod jej wpływem i zakończyło działalność artystyczną. W wypadku Pink Floyd tak się na szczęście nie stało, jednakże muzycy nie byli już tak pewni powodzenia jak dawniej. Postanowiono zwrócić uwagę mediów. W Niemczech wykonano wielki balon w kształcie świni, którego zdjęcie wykorzystano potem na okładce płyty, a sam balon na koncertach. 3 grudnia 1977 latającą świnię wypuszczono w powietrze, w celu zrobienia odpowiedniego zdjęcia. Wzbudziła wielkie zainteresowanie, podobnie jak płyta, która ma niepowtarzalny klimat. Ja na przykład uwielbiam słuchać jej w nocy... Utwory są prostsze niż poprzednio, a teksty bardzo długie i jeszcze bardziej przygnębiające niż na Wish You Were Here. Waters ubrał ludzi w skóry zwierząt, aby wytknąć wszystkie ich wady i słabostki. Kolejna wspaniała płyta...
Dwa tygodnie przed wydaniem Animals grupa rozpoczęła trasę koncertową. Megalomania Rogera Watersa dała wtedy o sobie znać w całej krasie. Blisko było do rozpadu zespołu — po zakończeniu trasy, drogi muzyków rozeszły się. David Gilmour i Richard Wright rozpoczęli pracę nad solowymi albumami. Waters intensywnie pracował wtedy nad dwoma cyklami: The Wall i The Pros and Cons of Hitch-Hiking. Gdyby nie oszustwa finansowe maklera, któremu zespół powierzył wszystkie niemal oszczędności i które postawiły muzyków na skraju bankructwa, być może Animals pozostałby ostatnią płytą Pink Floyd.
Trudna sytuacja sprawiła, że podczas spotkania całej czwórki podjęto decyzję. Zespół wznawia działalność. Jednak Waters postawił sprawę jasno: to on będzie twórcą całego repertuaru. Ba, powiedział, że ma wszystko gotowe i przedstawił kolegom dwa stworzone przez siebie cykle. Wybrano The Wall ze względu na bardziej uniwersalną wymowę.
W tym czasie konflikt między Rogerem Watersem a Dave'm Gilmourem przerodził się w otwartą wojnę, dlatego do produkcji płyty Waters zaangażował Boba Ezrina, który miał spory wpływ na ostateczny kształt dzieła (jego pomysłem jest między innymi wykorzystanie brzmień orkiestrowych). Stosunki między Watersem a Gilmourem stały się tak napięte, że wynajęto dwa studia nagrań, aby obaj panowie mogli pracować osobno. W pewnym momencie Waters zażądał odejścia Wrighta, jego zdaniem mało twórczego. Był to tylko kolejny objaw jego obsesji rządzenia. Tak się stało. Od tej pory Rick Wright grał już tylko jako muzyk sesyjny, potem odszedł na dobre. Powrócił dopiero w 1987. Pomimo wszystkich tych kłótni i zatargów album ukazał się w terminie wyznaczonym przez EMI. I odniósł niesłychany sukces — pomimo swej odmienności. Sukces porównywalny jedynie z Dark Side of The Moon, płyta rozeszła się w nakładzie ponad dwudziestu milionów egzemplarzy.
Teksty (odsyłam do tłumaczeń) są nawet ważniejsze od muzyki. Opowiadają o człowieku — artyście, bardziej wrażliwemu niż inni i przez to nie zawsze rozumianemu. Bohater, wstrząśnięty śmiercią ojca na wojnie (wątek autobiograficzny — ojciec Watersa rzeczywiście zginął w ten sposób), załamany brakiem kontaktu z matką, sytuacją w szkole, odgradza się od społeczeństwa tytułowym Murem. Zwierza się z myśli samobójczych. Bohater stopniowo pogrąża się w otchłań szaleństwa. Wizje artysty przeradzają się w faszystowskie wiece...
Na podstawie The Wall powstały przedstawienie teatralne i film. Spektakl był największym widowiskiem w historii grupy. Wystawiono go tylko 29 razy i to wyłącznie w 4 miejscach na świecie, odpowiadających warunkom Rogera Watersa. Najważniejszym elementem spektaklu był oczywiście wysoki mur z kartonowych cegieł, wyrastający na scenie. Po histerycznym krzyku Watersa Zburzyć mur! konstrukcja z hukiem rozpadała się.
Idea ekranizacji zrodziła się jeszcze przed wydaniem albumu. Z początku miał być to tylko reportaż ze spektaklu. Reżyserii podjął się, w sumie dość przypadkowo, Alan Parker, który zmienił koncepcję dzieła. Postanowił zrobić film aktorski, tyle, że dialogi zastąpił muzyką. Główną rolę — Pinka — zagrał Bob Geldof. Waters nie wyobrażał sobie co prawda, aby ktoś mógł mu odebrać tę rolę, ale okazało się, że nie ma talentu aktorskiego. Trzeba było znaleść kogoś innego. Padło właśnie na Geldofa, który swe zadanie wykonał znakomicie. O wrażeniach z filmu nie napiszę — nie będę psuł efektu. Absolutnie trzeba go zobaczyć, robi bowiem ogromne wrażenie, zapada na długo w pamięci. Ja oglądałem go kilkanaście razy, z coraz to większym entuzjazmem.
Do pomysłu The Wall Waters wrócił w 1990, po zburzeniu Muru Berlińskiego. Wystawił spektakl, niestety już bez kolegów z Pink Floyd. Ich drogi rozeszły się kilka lat wcześniej, po albumie o jakże znaczącym tytule. The Final Cut.
Podczas nagrywania The Final Cut dominacja Watersa stała się jeszcze bardziej znacząca, aniżeli w czasie rejestracji The Wall. Płyta, w porównaniu z poprzednimi, dość słaba (powstała z odrzutów sesji The Wall), ale z przebłyskami geniuszu. Była ostatnim dziełem spółki Waters — Gilmour — Mason. Ci trzej panowie nigdy już więcej nie spotkali się w studiu ani na estradzie. Po wydaniu The Final Cut, wszyscy muzycy zajęli się pracą nad swymi solowymi albumami. Oddajmy głos Gilmourowi: Żaden z nas nie ma ochoty pracować z pozostałą dwójką nad jakimkolwiek projektem, mówił w tym czasie. Notabene, The Pros and Cons of Hitch-Hiking Watersa oraz About Face Gilmoura są bardzo dobre.
Zwłaszcza About Face, pełna nowatorskich pomysłów i barw, zasluguje na uwagę. Nie sprzedawała się jednak dobrze. Być może wtedy, zrażony niepowodzeniem, Gilmour postanowaił rektywować Pink Floyd, na sławę którego pracował dwadzieścia latś Pomógł mu w tym — paradoksalnie — Roger Waters. Oficjalnie Pink Floyd nie został bowiem rozwiązany. Muzyków i managera Steve'a O'Roure'a łączyła wspólna firma — Pink Floyd Music Limited. O'Rourke teoretycznie mógł zmusić Watersa do udziału w sesji nagraniowej, o ile zażądałaby tego pozostała dwójka. Waters mógł uwolnić się od zobowiązań tylko zerwaniem umowy, czyli odejściem z Pink Floyd. Tak też uczynił, nie spodziewał się bowiem, że Gilmour i Mason będą w stanie bez niego reanimować zespół.
Stało się jednak inaczej. Pomysł albumu narodził się wiosną 1986 w głowie Davida Gilmoura, gdy przeglądał szkice przygotowywanych niegdyś piosenek. Zaangażował Nicka Masona i Ricka Wrighta (na razie jako muzyka sesyjnego) oraz aż kilkunastu dodatkowych muzyków. Mimo odejścia Watersa na A Momentary Lapse of Reason nie brakuje klimatu, który można nazwać magią Pink Floyd... Niektórym wydawnictwo spodobało się bardzo, nielicznym mniej. Mnie płyta zachwyca. Jest w niej dużo stylu Pink Floyd znanego z Dark Side of The Moon, Wish You Were Here czy Meddle.
Na wieść o wznowieniu działalności zespołu bez niego, Waters zareagował natychmiast. Sądownie próbował odzyskać prawa do nazwy Pink Floyd. Pewnego dnia wdarł się na pokład Astorii, gdzie nagrywano A Momentary Lapse of Reason i zażądał od Gilmoura sygnowania płyty swoim nazwiskiem. Oczywiście nic nie wskórał.
Watersowi nie udało się zaszkodzić zespołowi. Co najwyżej stało się jasne, jak wiele wysiłku kosztowało Gilmoura reaktywowanie grupy. Także ogromne powodzenie trasy koncertowej przeczyło opiniom, że zespół bez Watersa jest nic nie wart (tak na marginesie: do dziś istnieje "obóz" zagorzałych zwolenników watersowskiego Pink Floyd, odrzucających wszystko, co zostało stworzone po jego odejściu). Zarejestrowano kilka koncertów. Tak powstał Delicate Sound of Thunder, album podsumowujący karierę zespołu i ukazujący go w świetnej formie. Po raz pierwszy od długiego czasu obyło się bez konfliktów. Ale niespodziewanie zespół zamilkł. Na kilka lat.
Odezwał się dopiero w 1994 roku płytą The Division Bell, która jeszcze bardziej niż A Momentary Lapse of Reason przypomina starsze nagrania. Gilmour zdawał sobie sprawę, że mianowanie się niekwestionowanym liderem zespołu doprowadzi do konfliktów. Dlatego nie popełnił błędu Watersa. Muzyka na The Division Bell nie powstała z gotowego materiału wymyślonego przez jednego z muzyków, ale w wyniku kilkunastotygodniowej jam-session całej trójki. Płyta powstała w atmosferze wyjątkowej harmonii, odzyskanej po latach konfliktów. Pomimo to, teksty zdominował problem niemożności porozumienia się ludzi, co symbolizuje okładka — obok tej z Animals, chyba moja ulubiona.
Zespół ruszył w kolejną trasę koncertową. Zrezygnował tym razem z rockowego teatru, koncentrując się na światłach. Udokumentował ją filmem i dwupłytowym albumem PULSE. Polecam — jeszcze ciekawiej niż Delicate Sound of Thunder przedstawia dotychczasową działalność grupy. Zwłaszcza, że Gilmour sięgnął po barretowski Astronomy Domine z pierwszego longplaya. Niestety, po trasie drogi Gilmoura, Masona i Wrighta znów się rozeszły.
Niestety, Gilmour na razie wcale nie ma ochoty na nową płytę. Na razie musimy się zadowolić wydaną w marcu 2000 roku płytą Is There Anybody Out There zawierającą nagrania z koncertów promujących The Wall z lat 1980-81. W wywiadzie przeprowadzonym on-line z okazji właśnie tej płyty Gilmour powiedział, że na razie nie ma planów nowego longplaya czy trasy. Choć sam obecny lider zespołu nie próżnuje. W tym jakże długim czasie, który minął od wydania The Division Bell, gitarzysta Pink Floyd wystąpił gościnnie u B. B. Kinga, zagrał na płycie McCartneya Run Devil Run (1999) jako lead guitar, a ponadto zagrał z nim na urodzinowym koncercie ex-Beatlesa. Ale co dalej? Czy długo jeszcze będziemy musieli czekać na nowe nagrania, wreszcie, po długim czasie sygnowanymi znów nazwą Pink Floyd?
skomentuj (21)
2005-04-15 17:57:37 >> SYSTEM OF A DOWN- historia zespołu

System of A Down jest pewnego rodzaju "rewolucją" na rynku muzycznym. Grają mieszanke rocka, metalu oraz muzyki ludowej. Zalicza się ich do nu-metalu (do którego moim zdaniem kompletnie nie pasują) tylko dlatego, że tak naprawdę nie ma żadnego gatunku do, którego można by przypisać ich muzykę. Serj Tankian i Daron Malakian poznali się jako członkowie dwóch różnych zespołów w połowie 1993r w studiu nagraniowym w Los Angeles. Pod koniec tegoż to roku założyli wraz z niejakim Andy`m (tutaj możesz zobaczyć zdjęcie System Of A Down wraz z Andy`m po lewej) zespół o nazwie SOIL (nie wiem kto grał na basie ). Od roku 1994 menagerem grupy był Shavo Odadjian. Po odejściu z zespołu dotychczasowego basisty, Shavo wstąpił do zespołu (1995 roku). Na początku roku 1995 zmieniono nazwę, stało się to za sprawą przeczytanego na próbie zespołu poematu Victims of a Down (napisany przez Daron`a), wywarł na grupie tak wielkie wrażenie, że zmienili pierwsze słowo "Victims" na "System" i przybrali nowa nazwę - System Of A Down. W połowie 1995 roku z szeregu zespołu wystąpił dotychczasowy perkusista Andy. Zastąpił go John Dolmayan. W 1997r. System Of A Down zaopiekował się znany i podziwiany Rick Rubin.
W roku 1998 zespół wydał swoją debiutancką płytę która nazywa się po prostu "System Of A Down". Po ukazaniu się albumu zespół zawitał także do Polski, nie został jednak mile przyjęty przez polską publikę i miejmy nadzieje, że zapomną ten incydent i ponownie u nas zagrają. Na początku 2000r. Soad zaczął pracować nad nową płytą. Napisali 51 piosenek. Nagranych zostało 33 a na płytę trafiło 14 (+4 na płytach bonusowych). Nowa płyta "Toxicity została wydana 4 września 2001r. Sprzedała się w kilku milionach egzemplarzy, dzięki niej o System Of A Down zrobiło sie głośno. W roku 2002 ( dokładniej chyba 26 listopada) System Of A Down wydał płytę na której znalazły się piosenki napisane do "Toxicity" i kilka nowych utworów. Płyta nosi nazwę "Steal This Album". Stało się tak ponieważ część niepublikowanych utworów z sesji nagranowiej do "Toxicity" w niewyjaśnionych okolicznościach trafiła do internetu. Nowa płyta System Of A Down (Mezmerzie) ukaże się 17 maja a kolejna (Hypnotize) w połowie września. Jak każdy fan nie mogę się jej doczekać bo będzie na pewno genialna jak jej poprzedniczki.
skomentuj (103)
2005-04-07 21:35:04 >> Offspring

Historia zespołu:
Początki były trudne, Dexter (Bryan) i Greg zaczynali w 1984 ucząc się gry na gitarach w domu tego drugiego, gdzie gromadzili się zazwyczaj z niemałą grupą znajomych. Greg, który bardziej niż muzyką interesował się sportem został w punkrocka wciągnięty przez Dextera, który w tym gatunku także stawiał pierwsze kroki. Wśród wielu zajęć członkowie zespołu ćwiczyli jedynie weekendami. Grupa początkowo nazywała się Manic Subsidal. W miarę rozwoju do zespołu na miejsce gitarzysty przyłączył się starszy kolega Dextera i Grega, Kevin Wasserman (Noodles), który w tamtym czasie pracował jako woźny szkolny w Pacifica High - szkole Hollanda i Kriesela. Noodles skończył tą szkołę, jednak dużo wcześniej. Jako jedyny w tamtym czasie pełnoletni (ponad 21 lat) członek zespołu Noodles przydał się bardzo, gdy przychodziło do kupowania piwa (jak podają quasi oficjalne źródła theoffspring.net :), którego sobie nie żałowali. Perkusją opiekował się (i oczywiście grał na niej) James Lilja (który nota bene jest teraz ginekologiem). Z upływem czasu nazwa zmieniła się na The Offspring. W takim składzie grupa pojawiła się na pierwszym (1987) singlu. Niedługo do zespołu, w zastępstwie dawnego perkusisty dołączył Ron Welty, który przeniósł się do szkoły Hollanda i Kriesela. James Lilja postanowił zająć się karierą ... ciekawe, kto zrobił większą, hehe :)
Już jako The Offspring w roku 1987 zespół wydał swój pierwszy singiel, a w dwa lata później po podpisaniu kontraktu z niezależną wytwórnią Nemesis grupa wypuściła singiel Baghdad oraz debiutancką płytę o nazwie identycznej z nazwą zespołu - The Offspring. Wkrótce grupa została zauważona przez ówczesnego właściciela wytwórni Epitaph, Bretta Gurewitza, u którego w czerwcu 1992 wydali album Ignition. Płyta nie odniosła wielkiego sukcesu - można nawet powiedzieć, że początkowo przeszła bez echa - miało się to, jak wiemy, jednak zmienić po wydaniu Smasha.
W 1994 single Come Out And Play oraz Self Esteem przebiły się na pierwsze miejsca list przebojów przynosząc The Offspring wielki sukces komercyjny. Ich płyta Smash, wydana w tym właśnie roku i zawierająca wspomniane piosenki sprzedała się w 9 milionach egzemplarzy, czyli w ilości, jaką poszczycić się mógł rzadko który wykonawca. Nie mówiąc już o reprezentantach kategorii, z której pochodził The Offspring owego czasu - czystego ostrego punka. Po tym sukcesie wielu ludzi zapragnęło posłuchać wcześniejszych płyt zespołu. Wznowiono emisję Ignition.
Trzy lata później światło dzienne ujrzała płyta Ixnay on the hombre, co mniej więcej można tłumaczyć (na angielski :) "away with a man" lub troszkę bardziej brutalnie "fuck the authorities", ponieważ "hombre" z hiszpańskiego znaczy człowiek (ang. man). Ixnay nie powtórzył jednak sukcesu Smasha (choć moim zdaniem jest dobrą płytą, a dziwi to tym bardziej, że został wydany już pod banderą Columbia Records). Od czasu wydania Ixnaya Offspring koncertował, a około czerwca 1998 miał powrócić do studia i wziąć się za nagranie nowej płyty. Pod koniec 1998 światło dzienne ujrzała Americana odnosząc wielki sukces komercyjny. Single z tej plyty kolejno wspinały się na szczyty list przebojów, a zespół ciągle koncertował. Zawitał także do polski (28. I 1999) i można ten dzień uznać za święto narodowe. Podjęte też zostały prace nad płytą live. Po wydaniu Americany i jej rozpropagowaniu się wśród mas Offspring stracił wszelkie nadzieje na powrót do miana zespołu punkowego. Pod koniec 1999 roku Offspring zdobył nagrodę MTV Europe w dziedzinie Best Rock Artist.
Po długiej trasie koncertowej zespół na wiosnę 2000 wszedł do studia i nagrał swoją 6-tą płytę - Conspiracy Of One - brzmieniowo nieco ostrzejszą niż Americana.
Jak podkreślali wielokrotnie w wywiadach członkowie grupy - miałabyć to ich zdaniem najmocniejsza płyta jaką dotychczas wydali. Noodles wielokrotnie zwracał uwagę na mocniejsze brzmienie perksuji Rona.
Praktycznie od momentu ukazania się Conspiracy (XI 2000) zespół ciągle koncertował i w czerwcu tego roku przyjechać do Polski.
Koncert był nieziemski, zmartwił mnie jednak fakt, że bardzo podobny do innych koncertów na tej trasie.
skomentuj (77)
2005-03-04 21:51:52 >> Mike Shinoda

Ciekawostki o Mike'u ]:->
- Drugie imie Kenji
- Jest pół japończykiem, gdyż jego pradziadkowie (Japończycy) emigrowali do USA
- Ma 185cm wzrostu
- Pochodzi Agoura ale aktualnie mieszka w Los Angeles
- Uczęszczał do Agoura high school
- Mike był absolwentem Art College of Design w Pasadenie
- Mike po raz pierwszy usłyszał "One Step Closer" w radiu, kiedy przebywał w Arizonie.
- Gry na pianinie zaczął uczyć się w wieku 10 lat. Kiedy miał grać muzykę klasyczną był chory. Dlatego szybko przerzucił się na jazz, a potem na hip-hop.
- Pierwszą płytą jaką kupił była: Bon Jovi 'Slippery When Wet'
- Zaraz po studiach pracował jako projektat graficzny
- Póki Chester nie wstąpił do zespołu, on wykonywał jego partie wokalne lub zapraszał swoich przyjaciół.
- W teledysku "Crawling" najprawdopodobniej gra na gitarze Ibanez RG12 (jednak nie jesteśmy do tego końca pewni :))
- Mike jest wielkim fanem solowych żeńskich piosenkarek, na przykład Dido czy Madonny.
- Inspiracją do tworzenia muzyki był jego 1-wszy w życiu koncert, gdzie szalał pod sceną. Na jednej scenie grali wtedy: Antrax i Public Enemy.
- Mike i Brad poznali się w 7 klasie.
- Nosi szkła kontaktowe, bez nich ani rush gdyż jest krótkowidzem!
- To on jest autorem żołnierza na okładce Hybrid Theory i dziecka na okładce Hybrid Theory EP.
- Ma psa rasy Collie, który nazywa się Bassie (mieszka z jego mamą) i rybkę.
- Japońskie jedzenie jest jego ulubionym.
- Najbardziej wzruszającym momentem w jego życiu było odbranie dyplomu ukończenia collegu.
- Mike mówi że ciemno niebieskie włosy to naturalny kolor, a jasno niebieskie to tylko faza (!)
- Ma brata Jason'a, którego nazywa Joy.
- Lubi zespół Tool.
- Mike nie ma żadnych tatuaży ani peircingów.
- Grupa krwi: A.
- Kiedy mówi w 3 osobie wszyscy myślą że oszalał
- Mike jest z charakteru troche wybuchowy, bo łatwo go wkurzyć
skomentuj (109)
2005-02-10 21:10:52 >> James Hetfield

†
Imię i nazwisko: James Hetfield
Data urodzenia: 3 sierpnia 1963r.
Miejsce urodzenia: Los Angeles, USA
Stan cywilny: żonaty z Francescš, córka Calii Tee, syn Castor Virgil
Wzrost: 185 cm
Waga: ok 81 kg
Miejsce w zespole: wokal, gra na gitarze rytmicznej
Poprzednie grupy: Obsession, Leather Charm
Słucha: Black Sabbath, Motorhead, Skynyrd, Thin Lizzy, Tom Waits, Nick Cave, Spegetti, Western Soundtracks
Ulubieni muzycy: Phil Lynott, Glen Danzig, Allan Collins
Jego Bohaterowie: Clint Eastwood, Pops Hetfield
Bryki: Chevy Blazer, Dodge Ram, '55 Chevy BelAir
Nie cierpi: frajerów
Hobby: muzyka, bieganie, narciarstwo, filmy, moda, sztuka
Już w wieku 9 lat James zaczął swoja przygodę z muzyką.
Na początku grał na pianinie, później na perkusji.
W końcu jednak doszedł do wniosku, że przyszłość
muzyczną zwiąże z grą na gitarze.
Poprzez muzykę chciał uciec od problemów rodzinnych (jego rodzice bowiem należeli do sekty religijnej
Christian Science). James postanowił,
że zostanie gwiazdą rocka. Pierwszą grupą muzyczną, do której należał był
zespół Obsession. W skład zespołu
wchodzili także bracia Veloz oraz Jim
Arnold. Para przyjaciół Jamesa, Ron McGovney i Dave Marrs wcieliła się w
technicznych, członków zespołu. Grali
onni przede wszystkim utwory Led Zeppelin i Black Sabbath.
Po rozpadzie grupy Obsession, trio
Marrs-Hetfield-McGovney kontynuowało
wspólną grę. James przeprowadził się do La Brea. W nowej szkole poznał
perkusistę Jima Mulligana. Obaj chcieli
założyć zespół, jednak nic im z tego nie wychodziło, gdyż grali głośno i
ciężko, jak na tamte czasy. Jednak James postanowił, że nie podda się i
założy w końcu kapele. I tak powstał
Phantom Lord. W tym zespole James
śpiewał i grał wraz z Hugh Tannerem (po odkryciu tego muzyka powstał Phantom Lord) na gitarze, Mulligan na perkusji. Przez zespół przewijało się wielu basistów. W pewnym momencie Hetfield zdecydował się przeprowadzić spowrotem do Downey w związku z czym kapela się rozpadła. W Downey James zamieszkał w domu rodziców Rona, który miał być zburzony w wyniku budowy autostrady. Ten dom był idealnym miejscem do prób dla James'a i Ron'a. James zaczšł uczyć Ron'a gry na basie. Powstała trzecia grupa James'a o nazwie Leather Charm. Została ona utworzona z członków grupy Phantom Lord. James już jednak tylko w nej śpiewał, a Ron zaczął grać na basie. Grupa wzorowała się na utworach Iron Maiden. James z paczką wystąpił na paru imprezach, nagrał dema. Wtedy też wszystko zaczęło się sypać. Najpierw odszedł Tanner. W jego miejsce wszedł Troy James. Następnie Mulligan przeszedł do zespołu Rush. Bez perkusisy zespół James'a nie miał nawet po co zabierać się do grania. Wtedy właśnie James poznał Lars'a Ulrich'a. Obaj panowie postanowili: "Zakładamy zespół, by grać brytyjski metal, na przekór amerykańskiej konserwie, a potem się zobaczy." Od samego początku James był głównym autorem tekstów Metallici. Jeżeli ten super wokalista, gdy ma chwilkę wolnego czasu to oddaje się polowaniu, sportom bąd? grzebaniu w garażu. Obecnie ma Chevy BelAir'a, którego zbudował sam. Hetfield kolekcjonuje też stare gitary, szczególnie z 1963r., roku w którym się urodził.
skomentuj (34)
2005-01-24 15:02:49 >> KURT COBAIN

Nieopowiedziane fakty: Rozwód: Kurt planował opuścić Seattle i swoją żonę, kiedy został znaleziony martwy. Courtney doskonale wiedziała, że Kurt planuje rozwód. Zaledwie kilka tygodni przed jego śmiercią nakazała swoim prawnikom znalezienie jej najlepszego adwokata do spraw rozwodowych. Karta kredytowa: Kiedy znaleziono ciało Kurta w portfelu brakowało jednej karty kredytowej. Ktoś używał tej karty kiedy Cobain zginął, ale przestał jej używać kiedy ciało zostało znalezione. Strach o własne życie: Broń którą znaleziono przy ciele zakupiona była na długo przed opuszczeniem odwyku, a nie po zwianiu z ośrodka, jak informowały media. Strzelba była naładowana trzema nabojami, pełniącymi funkcje obronne, a nie samobójcze. Policja poinformowała, że na broni nie znaleziono żadnych czytelnych odcisków palców. Prawda jest taka, że nikt tej broni nie sprawdzał aż do 6 maja, czyli około miesiąc od znalezienia ciała Cobaina. Nie było listu pożegnalnego: List który znaleziono w pokoju nad garażem był szybko określony listem samobójcy. Policyjny raport mówi: "... list jest napisany ręka Cobaina, skierowany do jego żony i córki. Tłumaczący dlaczego Kurt Cobain zdecydował się zakończyć swoje życie..." Ale ten list nie był adresowany do Courtney i Frances nie było w nim ani słowa o samobójstwie, śmierci. List ten wyraźnie był adresowany do jego fanów. Była w nim mowa o porzuceniu muzycznego świata i kariery. Tylko krótka notka była skierowana do żony i córki. A pismo było wielokrotnie sprawdzane i podważone przez ekspertów. Kolejna tajemnica Courtney: Courtney Love była w posiadaniu drugiego listu, ale nikomu o tym nie powiedziała, dopiero po kilkunastu miesiącach informacja ta wyślizgnęła się podczas udzielania wywiadu dla magazynu The Rolling Stone. Druga notka ta która Courtney trzymała w tajemnicy jasno definiowała pierwszą znalezioną przy ciele Kurta. W drugiej Kurt napisał ze opuszcza Courtney i Seattle, ale znowu nic o śmierci, nie napisał że odchodzi. Heroina: Cobain miął w swoim organizmie trzy razy większa dawkę heroiny (morfiny) od dopuszczalnej. W jego krwi wykryto 1.52 mgs co oznaczało, że musiałby wstrzyknąć sobie 255mgs czyli śmiertelna dawkę, nawet dla narkomana narkotyzującego się od dłuższego czasu. Narkotyk zwany Diazepam także wykryto we krwi Kurta. Oczywiste pytania: Jeśli Cobain wstrzyknąłby sobie sam tak duża dawkę, po co jeszcze miąłby używać broni? Czy zostawiłby swoją córeczkę o której mówił miłość mojego życia z tak koszmarnymi wspomnieniami, wizjami ojca który strzelił sobie w głowę. Dlaczego po prostu nie zasnąć po narkotyku i nigdy się nie obudzić? Jeśli Cobain miął w sobie tak dużo heroiny (morfiny) to czy był w stanie samodzielnie podnieść bron i strzelić do siebie? Czy zdołałby fizycznie to uczynić ? Jest jasne, że nie był On zdolny podnieść broni a co dopiero pociągnąć za spust. W dodatku: Cobain wcale nie zabarykadował drzwi od środka jak twierdziły media. Stołek który rzekomo barykadował drzwi stał po prostu naprzeciw dwóch nie zamkniętych na klucz drzwi balkonowych. Cobain nie zostawił na wierzchu swojego prawa jazdy dla identyfikacji zwłok jak twierdziły media. Pierwszy oficer policyjny w miejscu zdarzenia znalazł zamknięty portfel Cobaina, otworzył go i wyjął prawo jazdy w celu zrobienia zdjęć do akt. Faktem jest: W Policji lekarze nigdy nie znaleźli znaczących dowodów orzekających, że śmierć Kurta była samobójstwem. Z drugiej strony więcej dowodów wskazuje na to że było to morderstwo. Oficjalny werdykt "samobójstwo" był wydany w pośpiechu, co ewentualnie zapędziło władze w "sytuację podbramkową", gdy reporterzy zaczęli robić sprawozdania przedrzeźniające ewentualne "samobójstwo". Jeśli uważnie przyjrzysz się wymienionym faktom, zauważysz w nich dużo niewiadomych okalających domniemane samobójstwo. Zauważysz fakty o których wcześniej nikt Ci nie powiedział.
skomentuj (70)
2005-01-15 20:21:39 >> Heyah
Elo!
Jesteśmy siostrami bliźniaczkami
tylko że z innego roku i mamy
innych rodziców :D
Mamy wiele różnych ukrytych
talentów. Których nie umiemy odkryć!
Jednym z tych które
odkryłyśmy jest wkórzanie
ludzi, a głównie młodzego
brata Maćka :D
Mamy coś dla was

skomentuj (65)